niedziela, 3 kwietnia 2016

Kyoritsu K 142

Nowy miesiąc nowy nabytek do kolekcji.
Miernik lampowy Kyoritsu K 142 Japończyk senior w pełnej klasie.

Był nie daleko bo w łodzi wiedząc że miernik ma dla pomiaru oporności baterię miałem obawy o to czy nie wylała. Na lampy sprawne nie liczyłem.
Postanowiłem pojechać do handlarza i obejrzeć na miejscu. Pojechałem rozkręciłem baterii brak oznak zalania elektrolitem też płytka ładna czysta jak na 40 lat więc kupiłem. Brak jednej lampy ale się coś dobierze z zamienników.
Przejrzałem neta schemat znalazłem i filmik gdzie właśnie moje obawy były pokazane jak płytka zalana elektrolitem jest zielona.
Myślę że z moim problemu nie ma. Tylko tak myślałem.
Może jak  by była solder maska to by ścieżki ocalały.
Niestety u mnie tez zielono.


Więc cóż trzeba było wyczyścić. Podczas czyszczenia okazało się ze ścieżki sa wręcz przeżarte i bardziej dziurawe jak ser szwajcarski.
Po czyszczeniu okazało się ze nie pocynuję by odtworzyć ścieżki bo nie ma co.
Jedna cała znikła.

Wpadłem na pomysł by odtworzyć ścieżki poprzez nalutowanie plecionki. Wyszło topornie i paskudnie.
Może troszkę przesadziłem.

Chyba troszkę za dużo. Ale cóż.
Solidnie wymyłem płytkę i zalakierowałem kalafonią.


Pewnie że przesadziłem trzeba było zrobić cieniej ale teraz już nie chcę znowu lutować, przerabiać.
Kika ścieżek przecynowałem.

Teraz muszę poczyścić przełączniki i kupić lampy.
Kondensatorów elektrolitycznych nie wymieniam na razie są cztery, jedna dioda prostownicza.
Ogólnie w ładnym stanie więc myślę że coś z niego będzie.
Szkoda że nie dbali o baterię.
Jak dla mnie to błąd konstrukcyjny by tak ulokować baterię. Wiadomo w dawnych latach elektronik wymieniał systematyczne ale mierniki taniały wchodziły cyfrowe i zapomniano o baterii.
Podobno wygrzebany w Niemczech. W  Polsce to unikat był by w dawnych latach.
Jestem ciekaw jak będzie działał.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz